Dawno, dawno temu na wzgórzach okalających Załęże rósł wielki, gęsty las bukowy.
W lesie tym panował półmrok i tylko tu i ówdzie las się przerzedzał i słońce przedzierało się przez korony drzew. Takie jasne, słoneczne plamy w lesie nazywano jaśniami.
Las był pełen zwierzyny, a królowały w nim wilki. Często wilki podchodziły w pobliże chałup, napadały na owce, bydło i były niebezpieczne nawet dla ludzi. Przemyślni chłopi postanowili łapać wilki w pułapki. Kopali więc głębokie doły, maskowali je darnią i gałęziami. Kiedy wilki skradały się w pobliże wioski, często wpadały w takie doły.
Pewnego dnia a było to wiosną chłopi wykopali dół a wieczorem tańcowali na weselu panny z Załęża, i nie wiedzieli że do dołu wpadł już wilk. Wesele było skromne ale wódki domowej roboty, muzyki i tańców było wiele. Do tańców przygrywał miejscowy skrzypek, który mocno jadło zakrapiał.
Jeszcze było ciemno gdy goście rozeszli się do domów. Pijany skrzypek również wracał do swej chałupy, i nie zauważył dołu-pułapki na wilki. Stracił równowagę i wpadł do dołu. W dole było ciemno ale przerażony skrzypek zauważył parę wilczych ślepiów i już widział śmierć w oczach.
Bezwiednie zaczął grać na skrzypcach, a grał pięknie. Zaczarowany muzyką wilk przestał szczerzyć zęby i słuchał... słuchał... i tak grajek grał do rana. Kiedy rano ludzie wstali robić obrządek w oborach usłyszeli muzykę weselnego grajka dobiegającą z wilczego dołu. Wyciągnęli skrzypka z dołu a wilka wypuścili.
Od tej wiosennej nocy tą część Załęża gdzie wszystko się zdarzyło zaczęto nazywać WILCZYM DOŁEM.


















